Święty Wincenty był niezwykłą osobą. W jego życiu zafascynowało mnie coś, co dla wielu ludzi wydaje się być niczym niezwykłym. Fakt, że zajął się ludźmi, którzy tak bardzo potrzebowali kawałka chleba, schronienia, a w szczególności miłości. Św. Wincenty nie był obojętny na takich ludzi. Otworzył swoje serce i ramiona, by móc zająć tymi, o których świat zapomniał…

Gdyby nie ta wspaniała osoba i jego dzieło, dziś może nie byłoby wielu miejsc na świecie, gdzie Siostry niosą w rękach Miłosierdzie Boże.

Poznawanie postaci św. Wincentego skłoniło mnie do praktycznego okazywania miłosierdzia, chociażby przez uczestnictwo w nabożeństwach razem z ubogimi. Mogę szczerze napisać, że moje życie bardzo się zmieniło, odkąd poznałem postać Świętego, ponieważ ja sam otworzyłem się na Boże Miłosierdzie, na pomoc innym, ale najważniejsze dla mnie jest to, że ja sam nauczyłem się dawać serce. Piękna sprawą jest dla mnie czas spędzony z ubogimi, bo to są tacy sami ludzie jak my, którzy potrzebują rozmowy, przytulenia, okazania miłości, ale też pomocy materialnej.

Sam kiedyś patrzyłem na „pijaczków” ubogich jak na „innych”. A teraz widzę, że są ta bracia w wierze, tylko bardziej lub mniej pogubieni. O samym Świętym można rozmawiać wiele godzin, bo to jak z pokorną miłością podchodził do tych osób najbardziej potrzebujących powinno być dla wielu wzorem.

Olaf

Wincentyńska Młodzież Maryjna jest dla mnie Źródłem radości. Jest dla mnie niezwykle ważna. To jej poświęciłam połowę swojego życia. Pamiętam pierwszy dzień i pierwsze spotkanie, jakby to było wczoraj. Jest ona moim szczęściem, szczęściem, bo mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi, bo mogę spędzać czas z ludźmi, których właśnie tutaj poznałam. Jesteście bliscy mojemu sercu, choć czasem coś się nie uda, coś pójdzie nie tak. Jesteśmy razem. Możemy łączyć się we wspólnej zabawie i modlitwie. Dzięki tej wspólnocie nauczyłam się widzieć dobro. Widzieć to, co dobre, to, co niesie za sobą szczęście i może sprawić, że uśmiech pojawia się na twarzy. Nauczyłam się, że można liczyć na innych, darzyć zaufaniem drugiego człowieka.

Patrycja

WMM jest dla mnie grupą ludzi, która tworzy wspólnotę. We wspólnocie jestem trzy lata. Tutaj poznałam moich przyjaciół. Wspólnota to nie tylko cośrodowe spotkania (widujemy się o wiele częściej), ale także RADOŚĆ z tego, że możemy być razem i wspólnie podejmować różne działania. Nieraz nam coś nie wychodzi, mamy chwile smutku, ale nie załamujemy się! Idziemy dalej w miłości z Maryją! To tu poznałam tak wspaniałe siostry Miłosierdzia i nauczyłam się, że w drugim człowieku zawsze jest Bóg! Chociaż głęboko skryty, lecz zawsze tam jest! Tu przeżyłam wspaniałe chwile z najukochańszymi osobami! Kocham ich wszystkich z całego serca. WMM to moje życie!

Wiktoria

WMM jest dla mnie wspólnotą ludzi, wspólnotą bardzo wielobarwną, w której każda osoba jest potrzebna i ważna, ponieważ wnosi coś swoją osobowością i talentami. Bez WMM życie straciłoby ten promyk słońca, który pojawia się w każdy piątek wieczorem (z reguły częściej),kiedy już nie mogę się doczekać, aż znów się spotkamy. Cieszę się, że Boża Opatrzność czuwa i dała nam się spotkać właśnie w tej grupie, aby wspólnie, przez rozmaite działania rozważać tą wielką Tajemnicę, którą jest Bóg. W WMM możemy wzrastać w duchowości maryjnej i wincentyńskiej, dzięki czemu już nie jestem po prostu religijna, nie chodzę do kościoła, bo tak trzeba, nudząc się przy tym strasznie. Stałam się bardziej świadoma, choć nadal dużo jeszcze we mnie niewiedzy i braku zaufania Bogu… Jednak dzięki wspólnocie ludzi wiary i moja wiara się umacnia.

Przez lata formacji i wzrastania we wspólnocie wiele się we mnie zmieniło. Także to, czym jest dla mnie WMM. Bo nie jest to tylko miejsce ani nie są to tylko ludzie. Jest to styl życia, kanon postępowania, pewien światopogląd. WMM „narzuca” mi pewien rytm, pewne spojrzenie na świat, na otaczającą mnie rzeczywistość. WMM bardzo często uczy mnie cierpliwości i miłości w stosunku do bliźnich; uczy zauważania ludzi niezauważonych. Wincentyńska Młodzież Maryjna jest dla mnie wzorem postępowania według Maryi, ale także św. Ludwiki i św. Wincentego. To tu realizuję się, rozwijam swojego ducha, uczę się służby i przyjmowania wszystkiego, co Bóg chce mi dać, abym tym umocniona, potrafiła iść dalej i świadczyć o miłości, jaką Bóg ma do człowieka. Przez ludzi tu spotykanych nadal uczę się relacji międzyludzkich, uczę się spotkania z Bogiem ukrytym w drugim człowieku, ale także spojrzenia na siebie z dystansem; odkrywam swoje talenty. Poznaję tu jaką wartość ma przyjaźń – ta prawdziwa przyjaźń.

Asia

WMM to wspólnota wspaniałych ludzi, którzy pragną żyć w duchu maryjnym i wincentyńskim. Stowarzyszenie jest dla mnie bardzo ważne. Spotkałam tutaj ludzi, na których mogę liczyć. To w tej wspólnocie dzielimy się swoimi troskami i radościami, spędzamy czas na wspólnej zabawie i modlitwie. Każdy z nas wnosi do Stowarzyszenia cząstkę siebie, dlatego jest ono tak wyjątkowe i piękne. Wstąpienie do Stowarzyszenia było jednym z najlepszych wyborów w moim życiu.

Ewelina