Pan Bóg troszczy się o swoich Ubogich… A nam pokazuje misję Domu Miłosierdzia w Smotryczu na Ukrainie.

Pragnę podzielić się kilkoma świadectwami ludzi, którzy przychodzą do Domu Miłosierdzia w ciągu 2 lat.

Pani Lena- została przywieziona do Domu Miłosierdzia we wrześniu 2017r. przez nasze siostry ze Storożyńca w bardzo ciężkim stanie, leżąca z odleżynami.
Na początku była bardzo trudna dla mieszkańców, często niespokojna, nocami bardzo krzyczała. Potrzebowała dużo czasu na zaaklimatyzowanie w Domu Miłosierdzia. Codziennie towarzyszyłyśmy Jej w modlitwie i z czasem przyzwyczaiła się do nas i do opiekunek. W końcu nadszedł dzień kiedy Pani Lena skorzystała z Sakramentu Pokuty i Pojednania. Zobaczyłyśmy na własne oczy jak działa łaska Boża, od tego momentu Pani Lena stała się spokojniejsza, modliła się przed posiłkiem, dziękowała, prosiła aby włączać jej Radio Maryja UA. Z czasem stan zdrowia Pani Leny pogarszał się, we wrześniu 2018 r. Pani trafiła do szpitala w stanie ciężkim, lekarz stwierdził: „Jak kobieta przeżyje do jutra to będzie cud”. Przeżyła. Po kilkudniowym leczeniu ostała wypisana do domu w stanie ciężkim. Pani Lena stawała się coraz bardziej pokorna, pogodzona z Panem Bogiem. Mimo cierpienia pojawiał się na twarzy Pani Leny lekki uśmiech. I tak w spokoju odeszła do Pana 7 lutego, wierzę, że w pełni z Nim pojednana.

Pani Adela – jest jedną z pierwszych mieszkanek Domu Miłosierdzia. Poznałyśmy ją przez Księdza, który mieszkał w sąsiedniej miejscowości. Pani Adela mieszkała ze swoim synem i jego rodziną. Pewnego dnia synowa Pani Adeli zachorowała i poszła do „wróżki” aby ją uleczyła. „Wróżka” stwierdziła, że choroba jest spowodowana obecnością Pani Adeli. Po tej sytuacji synowa Pani Adeli wyrzuciła ją z domu. Pani Adela z powrotem wróciła do swojego rozpadającego się domu, niezdolna sama sobie gotować, prać itd.
Gdy przyszła do Domu Miłosierdzia często płakała i bardzo przeżywała tą sytuację.
Gdy pierwszy raz zaniosłam Pani Adeli obiad do pokoju (ma trudności z chodzeniem) rozpłakała się. Zapytałam: „co się stało?” Pani Adela odpowiedziała: „Siostro ja pół roku nie jadłam ciepłego posiłku, żyłam o chlebie i herbacie”.
Mimo bólu i cierpienia Pani Adela często modliła się za swoją rodzinę. Przyszedł taki dzień kiedy Pani Adela powiedziała: „Siostro ja przebaczyłam swoim bliskim i modlę się aby nawrócili się do Boga”.
Pani Katia – jest najstarszą mieszkanką Domu Miłosierdzia, ma 93 lata. Jest prawosławną, mieszkała ze swoją wnuczką, jej mężem i dziećmi. Niestety mąż wnuczki jest alkoholikiem i znęcał się nad swoją rodziną. Wnuczka Pani Katii uciekła z dziećmi z tego domu, a Pani Katia została – chciała mieszkać w swoim domu. Gdy ten człowiek przychodził do domu pod wpływem alkoholu, zabierał Pani Katii pieniądze i często ją bił. Były takie momenty, że Pani Katia na boso uciekała do sąsiadki, bo mężczyzna chciał ją zabić. Rodzina, aby zabrać Panią Katię z jej domu musiała jechać z obstawą policji. Do Domu Miłosierdzia Pani Katia przyjechała pod koniec stycznia. Na początku Pani Katia wszystkiego się lękała, często mówiła o przemocy, której wcześniej doświadczyła.
Bardzo szybko się zaaklimatyzowała i jest bardzo szczęśliwą staruszką. Powiedziała: „Siostro, jest mi tutaj tak dobrze, jakbym weszła do raju. Modlę się za mojej wnuczki męża, aby Pan Bóg Jemu przebaczył”.

Gdy obserwuje relacje mieszkańców z Domu Miłosierdzia między sobą jestem bardzo zbudowana. Jeden troszczy się o drugiego, rozmawiają ze sobą, śmieją się, płaczą razem, lubią ze sobą przebywać. To niesamowite ludzie różnych wyznań, katolicy, prawosławni, grekokatolicy, protestanci znajdują wspólny język i razem się modlą do Boga. Te relacje bardzo mi przypominają relacje pomiędzy Trójcą Świętą – Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty wszyscy tworzą jedno.

Często się nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że wiele mogę się od nich uczyć. Ich wiara jest taka prosta i prawdziwa, bez żadnych kalkulacji.
Żyją z dnia na dzień zawierzając wszystko Bogu. Ich spracowane ręce, twarz pełna zmarszczek, ciągle pogodną, otwarte i wdzięczne serce. Jest to dla mnie wielka łaska która otrzymałam do Pana Boga być tu i teraz w takim miejscu i służyć Jemu w takich ludziach. Bogu niech będą dzięki, za Siostry z którymi żyję na co dzień, za Ubogich w których odnajduję Boga, za pracowników za ludzi których Pan stawia.
W naszym życiu nie ma przypadkowych spotkań, wszyscy napotkani ludzie, nasze czyny są wpisane w Boży plan.

Nasze życie jest jak powiedział kiedyś Św. Ojciec Pio jak wielki gobelin, który Pan Bóg przędzie, my widzimy tą lewą stronę. Pod koniec życia Pan Bóg odwróci gobelin i zobaczymy, że z tych różnych nitek powstanie piękny obraz.

s. Milena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *